Elektromobilność naładowana państwową kasą

Ma być ona jednym z kół zamachowych krajowej gospodarki. I opierać się na naszych własnych innowacyjnych technologiach, do których dołoży się budżet

Na realizację tego ambitnego planu nakreślonego przez samego premiera Mateusza Morawieckiego publiczne pieniądze już teraz płyną szerokim strumieniem. Ostatni przykład: Narodowe Centrum Badań i Rozwoju uruchomiło – wspólnie z Narodowym Funduszem Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej i samorządami – wart 2,3 mld zł program, którego efektem ma być skonstruowanie i wprowadzenie do produkcji autobusu elektrycznego nowej generacji. 100 mln zł pochłoną prace nad przygotowaniem prototypu, resztę będą miały samorządy na kupno autobusów. Za pięć lat, kiedy miliardy zostaną już wydane, po ulicach polskich miast jeździć ma 1000 nowoczesnych pojazdów. Stać za nimi mają nasza myśl techniczna i podzespoły wytworzone w działających w kraju firmach.

W płynącym strumieniu publicznych pieniędzy swoją szansę widzą prywatni przedsiębiorcy. Prócz firm mających już w branży doświadczenie i sukcesy (konsorcja pracujące nad nowym autobusem powstały wokół Solarisa i Ursusa, które pojazdy elektryczne już mają w swojej ofercie), elektromobilność przyciąga debiutantów. Plany uruchomienia produkcji autobusów elektrycznych ma Rafako specjalizujące się dotąd w konstruowaniu kotłów dla branży energetycznej.

Nie mniej ambitne cele niż w obszarze transportu publicznego chcemy osiągnąć w segmencie prywatnych aut elektrycznych. Powołana za pieniądze kontrolowanych przez państwo koncernów energetycznych spółka Electromobility Poland (EP) ma uruchomić produkcję polskiego e-auta. W przyszłym roku do firm z sektora publicznego trafią do testowania pierwsze prototypy, w ciągu pięciu lat powinna rozpocząć się seryjna produkcja. Pod warunkiem że przynajmniej jeden z 16 projektów, które zostały zgłoszone w konkursie EP, będzie miał w ocenie firmy szansę na komercyjny sukces.

Do przesiadania się do elektryków rząd będzie nas zachęcał także finansowo. Na podpis prezydenta czeka ustawa o elektromobilności. Przewiduje ona zwolnienie aut na prąd z podatku akcyzowego. Ponadto pojedziemy nimi po buspasach, a firmy będą mogły liczyć na wyższe odpisy amortyzacyjne, co pozwoli im zaoszczędzić na podatkach.
– W porównaniu z wieloma państwami wysoko rozwiniętymi, jak Niemcy czy Norwegia, zachęty do kupna aut elektrycznych są skromne. W szczególności trzeba się zastanowić nad szerszym wsparciem dla firm. To one kupują większość nowych samochodów w Polsce – uważa Michał Zwyrtek, dyrektor w firmie doradczej PwC.

Równolegle trwają prace nad rozwojem infrastruktury umożliwiającej ładowanie aut elektrycznych. W tym obszarze również największą aktywność przejawia sektor publiczny.

Plany budowy sieci punktów ładowania mają kontrolowane przez państwo koncerny paliwowe Orlen i Lotos. Jeśli ich realizacja się powiedzie, to w przyszłym roku możliwe będzie poruszanie się e-autem po głównych szlakach komunikacyjnych, na przykład z Trójmiasta do Warszawy. Inwestycje w budowę sieci ładowania zapowiedziały także Lasy Państwowe.