Producenci żywności zarobili najwięcej

W pierwszym kwartale przychody branży spożywczej i budownictwa poszły mocno w górę. Producentów taboru w dół. Firmy odczuwają presję płacową, a wkrótce mogą do tego dojść problemy z eksportem.

Sektor przedsiębiorstw, czyli firmy niefinansowe zatrudniające co najmniej 50 osób, zarobiły w I kwartale 27,2 mld zł, o 9 proc. mniej niż rok wcześniej. Ich przychody wzrosły w skali roku o 4,6 proc. Te dane Główny Urząd Statystyczny podał już kilka tygodni temu. Jak wypadły poszczególne branże? Zdecydowana większość była w stanie zwiększyć przychody, ale równocześnie tylko kilku udało się wypracować wyniki wyższe niż rok wcześniej.

Najważniejsze z punktu widzenia ogólnych wyników firm jest przetwórstwo przemysłowe. Przypada na nie ponad 40 proc. przychodów i więcej niż połowa zysku całego sektora przedsiębiorstw. Jednak przychody rosły tam wolniej niż średnia dla całej gospodarki – były o 2,7 proc. wyższe niż rok wcześniej. Z kolei zyski spadały szybciej niż w całej zbiorowości. Skala obniżki sięga 12 proc.

Sytuacja w przetwórstwie jest jednak zróżnicowana. Pod względem poziomu zysków korzystnie wyróżnia się przemysł spożywczy. To nie tylko segment z najwyższym zyskiem, ale też z jednym z najwyższych wzrostów zysku. Dane GUS wskazują, że w warunkach wyższych cen wielu surowców producentom żywności udało się zwiększyć marże: sprzedaż urosła o niewiele ponad 4 proc., a zysk na sprzedaży – o prawie 11 proc.

Dwie inne gałęzie przemysłu, które zanotowały duży wzrost zysku, to produkcja metali oraz produkcja urządzeń elektrycznych.

Najmocniejsze pogorszenie wyniku było z kolei udziałem producentów tzw. pozostałego sprzętu transportowego. To szeroka kategoria, która obejmuje u nas głównie wytwórców pociągów i tramwajów, ale też stocznie czy produkcję rowerów. Tu miał miejsce kilkuprocentowy spadek przychodów, który przełożył się na pogorszenie wielkości zysku o ponad połowę. O ponad 60 proc. spadł zaś wynik producentów tekstyliów.

– Wzrost gospodarczy jest napędzany konsumpcją prywatną. To sprzyja branżom, które zależą od popytu konsumpcyjnego – mówi Marcin Mrowiec, główny ekonomista Banku Pekao.

W I kwartale skorzystał na tym przede wszystkim handel. Ta branża (pod względem obrotów druga po przetwórstwie) zanotowała 4,7-proc. wzrost obrotów. I zdołała obronić, a nawet minimalnie zwiększyć, poziom zysków.

Zauważalny wzrost wyniku netto miał jednak miejsce w dwóch przypadkach: usług administrowania oraz w sekcji informacja i komunikacja. Pierwsza z branż jest reprezentowana głównie przez szybko rozwijające się centra outsourcingowe. W ciągu ostatnich kilkunastu miesięcy powstało prawie 100 nowych podmiotów tego typu. Zatrudnienie w branży urosło do niemal 280 tys. W przypadku informacji i komunikacji, jak wskazywali niedawno analitycy PKO BP, sprzyjającym czynnikiem jest upowszechnianie się usług cyfrowych.

Ekonomiści podkreślają, że problemem dużej części firm jest sytuacja na rynku pracy. – Tam, gdzie poziom płac jest niski, a równocześnie stanowią one znaczący element kosztów, sytuacja będzie się pogarszać. Zależność jest bowiem taka, że tam, gdzie średnie wynagrodzenia są najniższe, to procentowo bardziej rosną – mówi Marcin Mrowiec. Wskazuje, że wysoki udział kosztów pracy i niskie płace dotyczą np. produkcji odzieży. W I kwartale zysk netto tej branży spadł o ponad 14 proc.

– Kłopot mają wszystkie branże, które chciałyby zainwestować i poszerzać produkcję. Brakuje zarówno absolwentów szkół zasadniczych, jak i techników czy inżynierów. Część przedsiębiorców to właśnie zniechęca do rozbudowy mocy produkcyjnych – wskazuje Piotr Soroczyński, główny ekonomista Krajowej Izby Gospodarczej.

Zwraca uwagę na sytuację sektora budowlanego. – Część przedsiębiorstw już zgłasza, że nie ma wystarczającej liczby pracowników, by obsłużyć zamówienia. Dotychczas wspomagały się imigrantami. Ale ich podaż ma swoje granice – zauważa.

Budowlanka początek roku może jednak zaliczyć do udanych. Powody są dwa: niemal 20-proc. wzrost przychodów, najwyższy spośród wszystkich branż badanych przez GUS, a także osiągnięcie zysku. Rok wcześniej wynik finansowy budownictwa był ujemny. To zasługa wyjścia na plus przez firmy zajmujące się budową dróg i mostów (są one dochodowe od drugiej połowy ub.r.). O ponad 90 proc. spadł natomiast wynik tych firm parających się wznoszeniem budynków.

Marcin Mrowiec podkreśla, że mogą narastać problemy eksporterów. Mniejsze zamówienia z zagranicy już na początku roku odbiły się na poziomie sprzedaży części branży. – Zagrożeniem może być zachowanie kursów walutowych. Euro będzie zapewne traciło na wartości. To oznacza, że w perspektywie kilku kwartałów złoty ma szansę, by wzmacniać się do europejskiej waluty. To obniży konkurencyjność krajowych eksporterów i zapewne będą oni mieć bardziej pod górkę – ocenia ekspert.