Przemysł 4.0 po polsku

Spółka ANEGIS to prężnie rozwijające się przedsiębiorstwo, które pomaga polskim przedsiębiorstwom produkcyjnym przejść przez proces transformacji cyfrowej. O tym, czym jest czwarta rewolucja przemysłowa i jakie szanse oraz wyzwania niesie za sobą, mówi Michał Tekiela – prezes zarządu.

Czym jest czwarta rewolucja przemysłowa?
Ten proces najlepiej przedstawić na przykładzie Niemiec, które inwestują ogromne pieniądze w automatyzację i optymalizację procesów produkcyjnych. Potwierdzeniem tego jest chociażby koncern Volkswagen, który na badania i rozwój wydaje więcej, niż wszyscy przedsiębiorcy w całej Polsce, czy firma Adidas, która produkcję z Chin przenosi do fabryki przyszłości, redukując zatrudnienie z kilkudziesięciu tysięcy do 160 osób. Polska stoi w tym momencie na rozdrożu. Albo pójdzie za przykładem Niemiec, albo – tak jak Anglia – ukierunkuje się na wykonywanie usług i serwis, nie inwestując w badania i rozwój. Przyszłość przemysłu w Polsce zależy od kadry zarządzającej. Bardzo bym sobie życzył, żeby nakłady na inwestycje były większe, bo niestety teraz jesteśmy na szarym końcu Europy i jeżeli czegoś nie zrobimy, to produkcja zacznie się przenosić na Zachód.

Jakie rozwiązania mogą Państwo zaproponować przedsiębiorcom, aby przeszli tę transformację?

Nasza spółka jest w stanie przeprowadzić polskie firmy produkcyjne przez transformację cyfrową, oferując zaawansowane technologie informatyczne optymalizujące i automatyzujące procesy. Uzdrowienie przedsiębiorstwa zawsze zaczyna się od analizy problemów i próby ich rozwiązania. Poprawa sytuacji biznesowej firmy nie musi być zależna od rewolucji technicznej, czasami wystarczy zmiana lub odblokowanie procesów, co automatycznie zwiększy rentowność przedsiębiorstwa i wpłynie na wzrost zaufania klienta do firmy wdrożeniowej. Dopiero wtedy można pomyśleć o zastosowaniu rozwiązań technicznych z zakresu IoT, systemów ERP czy systemów MES. Integracja systemów ERP z systemami MES pozwala dokładnie zaplanować produkcję, co przekłada się na wzrost wydajności. Rozwiązania, które wdrażamy, pozwalają zmniejszyć koszty nawet o 30 proc.

Na jakim poziome znajdują się polskie firmy w kwestii cyfrowej?

To zależy od tego, jak bardzo firma jest nastawiona na wzrost konkurencyjności względem innych przedsiębiorstw o podobnym profilu działalności. Konkurencja determinuje zmiany i zmusza przedsiębiorców do przeprowadzenia transformacji w swoich organizacjach. Polska jest atrakcyjnym rynkiem dla dużych koncernów stopniowo wypierających małe rodzime firmy, dla których jedynym wyjściem będą inwestycje w innowacje. Czasami rozwój przedsiębiorstw jest tak dynamiczny, że managerowie tracą nad nimi kontrolę, co w pewnym stopniu motywuje ich do zmian i usprawniania procesów. W Polsce potrzebni są liderzy, którzy zrewolucjonizują swoje zakłady produkcyjne. Komuś musi się udać, żeby inni poszli w tym samym kierunku.

Nad czym obecnie Państwo pracują?
Obecnie realizujemy kilka projektów, na które udało nam się uzyskać dofinansowanie z funduszy unijnych. Pracujemy między innymi nad autorskim systemem MES, którego działanie będzie opierać się na nowym standardzie komunikacyjnym Lora. Rozwiązanie, które chcemy zastosować, działa na niskiej częstotliwości i jest odporne na zakłócenia wytwarzane przez maszyny przemysłowe. Drugi realizowany przez nas projekt wykorzystuje urządzenie HoloLens, czyli okulary rozszerzonej rzeczywistości, do usprawnienia procesów w magazynach. Udostępnimy magazynierom technologię, która odnajdzie i doprowadzi ich do danego produktu. Wspólnie z T-Mobile pracujemy również nad wdrożeniem w Polsce nowej technologii sieciowej tzw. Narrowband IoT, która do 2020 roku ma być uruchomiona w całym kraju. Nasza rola polega na wydłużeniu czasu pracy
urządzeń IoT nawet do kilku lat.

Czym wyróżnia się ANEGIS na tle konkurencji?

Przede wszystkim staramy się edukować klienta i traktować go jako partnera, z którym wspólnie pracujemy nad sukcesem wdrożenia. Systemy ERP są dla nas narzędziem, które może się zmieniać w zależności od potrzeb rynku. Jeżeli zgłasza się do nas firma z konkretnym problemem, to najpierw go analizujemy, a później dobieramy odpowiednie narzędzia. Jeśli produkty znajdujące się w naszej ofercie nie są w stanie pomóc, to szukamy innych dostępnych na rynku środków lub tworzymy całkiem nowe rozwiązania. W Polsce konkurencja jawi się inaczej niż na Zachodzie. Czym innym jest konkurować z zachodnim gigantem zatrudniającym 50 tys. osób na całym świecie, a czym innym ze stuosobową firmą, która zbudowała sobie markę w Polsce i działa tylko na tym rynku. Oczywiście zdaję sobie sprawę z tego, że zachodnie koncerny już teraz rozpoczynają inwestycje w Polsce i za pięć czy dziesięć lat ten rynek będzie wyglądał tak jak w Anglii czy Skandynawii. Małym firmom będzie trudniej konkurować z dużymi graczami i z czasem pozostanie im tylko ratowanie nieudanych wdrożeń lub praca przy małych projektach. Taka segmentacja na pewno nastąpi. Myślę, że jedynym rozwiązaniem, które pozwoli uniknąć degradacji, jest konsolidacja.