Wielka szansa dla spółdzielni mieszkaniowych

Spółdzielnia Mieszkaniowa w Bielawie

Tadeusz Derenowski, prezes Spółdzielni Mieszkaniowej w Bielawie, nazywa siebie spółdzielcą z krwi i kości. Jego zdaniem każdy powinien mieć możliwość zdobycia własnego „M” bez potrzeby zaciągania kredytu hipotetycznego. Właśnie planuje rozpoczęcie budowy nowych bloków, a jego działania mogą spowodować, że spółdzielnie mieszkaniowe z całej Polski staną przed szansą wielkiego powrotu do budownictwa lokatorskiego.

Jak wyglądała droga prowadząca do umożliwienia realizacji tej inwestycji i co to oznacza dla całego środowiska spółdzielczego w Polsce?
Od lat walczę o przywrócenie możliwości budownictwa lokatorskiego, zarówno u nas jak i w innych spółdzielniach w kraju. Prowadziliśmy wiele rozmów, szukaliśmy atrakcyjnych ofert kredytowania. W końcu udało nam się namówić Bank Gospodarstwa Krajowego, żeby w swojej ofercie umieścił również spółdzielnie mieszkaniowe. Jednocześnie w 2016 roku dokonano zmian w ustawie dotyczącej takich podmiotów jak nasz. Wcześniej spółdzielnie mogły korzystać z finansowań w ramach pomocy publicznej, po aktualizacji przepisów pojawiła się opcja uprawiania budownictwa lokatorskiego w oparciu o kredyty bankowe.

Spółdzielnia Mieszkaniowa w Bielawie

Czego ma dotyczyć ta inwestycja?
Planujemy rozpocząć od budowy trzech budynków, w których będzie 120 mieszkań. Chcę jednak zaznaczyć, że do tej pory zgłosiło się ponad 400 chętnych. To świadczy o tym, jak duże jest zapotrzebowanie na rynku. To również konieczność wynikająca z naszej misji – zaoferowania lokali dla ludzi mniej zamożnych, wybudowanie ich wspólnymi siłami po kosztach. Nasi odbiorcy nie muszą posiadać zdolności kredytowej, bo zobowiązanie zaciąga spółdzielnia. Wystarczy więc, by przyszły lokator złożył oświadczenie, że jest w stanie spłacać czynsz i swoją część kosztów związanych z inwestycją. Oczywiście musi pokryć koszty związane z wkładem własnym, ale w naszej spółdzielni w przypadku mieszkania o powierzchni 50 m2 mówimy o kwocie wynoszącej około 30 tys. zł. To bardzo atrakcyjne rozwiązanie, o wiele łatwiej dostępnym niż kredyt hipoteczny. Należy podkreślić, że każda złotówka wpłacona przez lokatora pozostaje na jego koncie. Jeżeli w przyszłości będzie on chciał wyodrębnić mieszkanie na własność, wystarczy, że wyrówna różnicę między tym, co już wpłacił, a pozostałą kwotą. I cały czas jest objęty prawem lokatorskim.

Jakim zobowiązaniem będzie obciążony lokator, który zdecyduje się na zakup mieszkania w Państwa spółdzielni?
W przypadku mieszkania o wielkości 50 m2 koszty związane ze spłatą podjętego przez spółdzielnię zobowiązania kredytowego to około 750 zł miesięcznie. Do tego należy doliczyć czynsz w granicach 300 zł. Łączna kwota jest więc niższa niż w przypadku wynajmu, a lokator ma znacznie korzystniejszą sytuację.

Jak wygląda system zarządzania Państwa spółdzielnią?
Myślę, że nasze mechanizmy są bardzo merytoryczne i próbuję przekonać do nich innych prezesów. Na przykład pod koniec lat 90. zdecydowaliśmy się o powołaniu funkcji gospodarza klatki. To on reprezentuje daną grupę mieszkańców i stanowi dla nich łącznik z zarządem. Gospodarze zgłaszają nam dane problemy i potrzeby, my z kolei przedstawiamy im nasze plany. To dialog, który przynosi niesamowite korzyści. Przez cały czas otrzymujemy informacje na temat najważniejszych kwestii w danym miejscu. Nierzadko zdarza się, choć może trudno w to uwierzyć, że mieszkańcy sami zgłaszają chęć zwiększenia stawki funduszu remontowego, byleby tylko móc zrealizować określone działania.

Spółdzielnia Mieszkaniowa w Bielawie

Stawiam też na bezpośredni kontakt z mieszkańcami. Mam w zwyczaju spacerować po osiedlu i rozmawiać z ludźmi. Kiedyś jeden z mieszkańców zaczepił mnie i spytał czy nie możemy mieć tak ładnej zieleni jak na osiedlu domków jednorodzinnych. Odpowiedziałem, że możemy mieć ładniejszą i rzeczywiście przeprowadziliśmy konsultacje, wyłoniliśmy w przetargu firmę, która najpierw wykonała projekt, a potem podjęła się jego wdrożenia i dalszej pielęgnacji terenów zielonych. Teraz mieszkańcy są dumni ze swojego otoczenia, a koszty opłat dla przeciętnej wielkości mieszkania wzrosły zaledwie o 5 zł miesięcznie.

Przyjęliśmy również dość specyficzny model działania w sprawie sprawozdań zarządu i rady nadzorczej przed walnym zgromadzeniem członków. Te dokumenty wysyłamy do każdego mieszkania, zamiast informować o możliwości wglądu w siedzibie spółdzielni. Moim zdaniem to logiczne i uczciwe. Każdy zainteresowany ma czas, by bez pośpiechu i rzetelnie zapoznać się ze sprawozdaniem. Nie praktykuje się więc w naszej spółdzielni monotonnego odczytywania raportu podczas walnego zebrania członków, a spotkanie, które dzięki temu jest znacznie krótsze, możemy poświęcić merytorycznym dyskusjom.
Ten sposób zarządzania powoduje, że budujemy obustronne zaufanie i okazujemy sobie szacunek. Każda ze stron czuje się traktowana poważnie i wie, że ma realny wpływ na działania dotyczące naszego wspólnego majątku.

Dawid Kwiecień

O Dawid Kwiecień

Redaktor Forum Przedsiębiorczości w Dzienniku Gazecie Prawnej