Wielkopolska kopalnia kryptowalut

Mieszcząca się w podpoznańskim Parku Technologicznym w Zakrzewie firma Fintech Lab oferuje możliwość inwestycji w blockchain, a konkretnie w wydobywanie kryptowalut. Nie chodzi tu jednak o montowanie oraz sprzedaż tak zwanych koparek indywidualnym użytkownikom. O szczegółach opowiada Andrzej Kwiatkowski, wiceprezes spółki.

Czym charakteryzuje się oferta Fintechlab i dlaczego warto skorzystać właśnie z Państwa usług?
Oferujemy możliwość inwestycji w najbardziej rewolucyjną technologię ostatnich czasów, którą jest blockchain. Na wstępie chciałbym nadmienić, w jakim kontekście historycznym obecnie się znajdujemy. Za słowami prezes IBM Virginii Rometty: “Uważam, że to co Internet zrobił dla komunikacji, blockchain zrobi dla zaufanych transakcji”. Mamy do czynienia z dopełnieniem funkcji Internetu, w którym brakowało możliwości bezpiecznego zawierania transakcji. Jeszcze nie tak dawno, żeby wysłać komuś wiadomość musiał pan napisać list, zanieść go na pocztę (oczywiście, gdy była ona czynna), następnie w godzinach pracy przesyłka była fizycznie transportowana do poczty odbiorcy, a stamtąd listonosz dostarczał ją do skrzynki adresata. Dzisiaj ten sposób przesyłania informacji wydaje się niedorzeczny, bo możemy dostarczać wiadomości w ułamku sekundy, w dowolny zakątek świata. Niewielu jednak kwestionuje analogiczne usługi banków w zakresie przesyłu pieniędzy, które są przecież równie niedorzeczne przy obecnych możliwościach technologicznych. Na tym jednak rodząca się na naszych oczach rewolucja technologiczna się nie kończy. Proszę sobie wyobrazić świat, w którym nie tylko mogę panu przesłać ekspresowo pieniądze bez pośrednictwa trzeciej strony, będąc na drugim końcu świata, w każdej chwili w czasie krótszym niż sekunda. Proszę pomyśleć jakie szanse niesie ze sobą możliwość zawarcia z panem prawnie wiążącej umowy, gdy znajduję się na drugim końcu świata – bez konieczności fizycznego jej podpisywania, bez pośrednictwa żadnych skrawek możliwości technologii blockchain. Być może teraz takie koncepcje wydają się mało istotne, bo radzimy sobie bez nich, ale w latach 90. wiele osób mówiło podobnie o technologii e-mail czy stronach internetowych. Większość ludzi nie wiedziała co to jest Internet. A czy dzisiaj powiedziałby pan, że jest on nieistotny? Technologia blockchain jest w dużym uproszczeniu globalną zdecentralizowaną bazą danych, która jest odporna na fałszerstwo czy jakąkolwiek zmianę ze względu na w 100 proc. bezpieczny kryptograficzny kod. Kończy się monopol banków w zakresie możliwości wymiany wartości. Władzę nad tą sferą gospodarki przejmuje społeczeństwo. W wyniku ostatniego kryzysu finansowego, po którym cierpiał cały świat, powstała koncepcja Bitcoina opartego o technologię blockchain, aby uniezależnić dobrobyt świata od chciwości nieodpowiedzialnych bankierów. Każda osoba na świecie, która posiada dostęp do Internetu, może przyłączyć się do budowy tego nowego systemu, podłączając swój serwer obliczeniowy zatwierdzający transakcje i/lub generujący nowe jednostki wartości w sieci blockchain. Nazywa się to potocznie “kopaniem kryptowalut”. Podłączenie własnego sprzętu do tej sieci niesie ze sobą bardzo duże korzyści ekonomiczne, gdyż urządzenie – analizując okres ostatnich 4 latach – zwraca się średnio po 4-5 miesiącach. Nasza firma oferuje możliwość tego typu inwestycji na dużą skalę, Obecnie jesteśmy w stanie dokonać instalacji nowego sprzętu za kwotę ok. 40 mln złotych.

Czy z wydobywaniem kryptowalut poradzi sobie każdy? Czy można to robić w „zwykłym domu”?

Każda odpowiednio zdeterminowana osoba jest w stanie sobie z tym poradzić w domu. W serwisie Youtube widziałem film pokazujący mieszkanie osoby, gdzie w każdym pomieszczeniu – nawet w łazience i kuchni – znajdowały się po dwie małe koparki. Wyzwaniem jest natomiast działanie na dużą skalę. Pojawiają się wtedy problemy z zapewnieniem dużej ilości prądu, wydajnego chłodzenia czy nieprzerwanej pracy, nie wspominając o zakupie dużej ilości sprzętu, który dziś jest praktycznie niedostępny na rynku.

Ile kosztuje przeciętna koparka i czy można oszacować w jakim czasie zwróci się jej koszt, skoro kurs kryptowalut potrafi ulegać dużym wahaniom?

W Fintech Lab przeciętna inwestycja klienta to od 100 do 200 tysięcy złotych. Biorąc pod uwagę dane historyczne, na przestrzeni ostatnich paru lat sprzęt zwracał się w okresie od trzech miesięcy do około dziesięciu w najgorszych momentach. Obecnie wartość kryptowalut trochę spadła, jednak takich momentów już przeżyliśmy w naszej historii sporo. Trzeba pamiętać, że biorąc pod uwagę długoterminowy trend wzrostowy opłaca się w takich chwilach nie sprzedawać wykopanych kryptowalut, tylko poczekać aż ich wartość wzrośnie. Jeszcze nie tak dawno mała koparka za 10 tys. zł generowała jedno ethereum dziennie, gdy wartość każdej jednostki oscylowała wokół 20 dolarów. Obecnie, nawet przy silnych spadkach, kurs ten jest nieporównywalnie wyższy.

Korzenie Państwa firmy sięgają Doliny Krzemowej. Czy mogą powiedzieć Państwo coś więcej na ten temat?

Jestem nie tylko pomysłodawcą Fintech Lab. Oprócz tego razem z przyjacielem – który znajduje się w strukturach większych funduszy VC w Dolinie Krzemowej będącej epicentrum globalnej technologii – założyłem inną spółkę informatyczną z siedzibą w Mountain View. Natomiast swoje działania związane z kryptowalutami rozpocząłem w 2013 roku od wykopywania bitcoina na koparkach złożonych z kart graficznych w piwnicy domu w Palo Alto. Wiązało się to niestety z wizytami policji, która w związku z ogromnym poborem prądu doszukiwała się tam innego rodzaju działalności.

Rynek kryptowalut wciąż wzbudza wiele kontrowersji. Banki są niechętnie nastawione do tej technologii, a polski rząd zamierza poddać ją ścisłym regulacjom. Jak Państwo oceniają te wydarzenia? Czy rynek potrzebuje regulacji, skoro w jego założeniach leży niezależność ?

Japoński rząd wydał akt prawny, który zmienia status bitcoina i innych kryptowalut na legalne i pełnoprawne środki płatności. Szwajcaria już jest nazywana Doliną Fintechową. Nie mogę się doczekać momentu, w którym będę mógł legalnie wykonać w kilka sekund praktycznie darmowy przelew firmowy z Polski do Tajwanu, czy USA. Jeśli chodzi o ICO, czyli oferty publiczne nowych projektów, które są doskonałym połączeniem crowdfundingu i rynku akcji, być może warto się zastanowić nad regulacjami umożliwiającymi większą kontrolę inwestorów nad wynikami projektów. Jednak tak, aby skupić się na ułatwieniu rozwoju tej formy finansowania, a nie utrudnianiu, gdyż jej potencjał jest ogromny. Mam nadzieję, że Polska podobnie jak najbardziej innowacyjne kraje na świecie nie stłumi, lecz mądrze wykorzysta obecną rewolucję technologiczną do przyspieszenia rozwoju, gdyż mamy bardzo utalentowanych ludzi, zdolnych i chętnych, żeby to wykorzystać.

Jakie są plany rozwoju Państwa firmy?

Plany są bardzo ambitne. Z nadzieją spoglądamy także poza technologię blockchain w tym co robimy. Moim zdaniem warte równie wnikliwej uwagi, choć w ostatnim czasie nie tak bardzo medialne, są rynki algorytmów sztucznej inteligencji. Nie chciałbym zdradzać teraz więcej szczegółów, dodam tylko, że dziś z inwestycji w każdy najbardziej wydajny w zakresie kopania kryptowalut procesor GPU można otrzymać zwrot około 2 dolary dziennie. Amazon natomiast wynajmuje takie procesory – wykorzystując je dla algorytmów sztucznej inteligencji – za około 2 dolary na godzinę, a chętnych nie brakuje.

Polski Kongres Przedsiębiorczości stawia między innymi na innowacyjność . Jak Państwo oceniają polskie firmy w tej dziedzinie?

Znam wiele innowacyjnych firm. Mam ogromne uznanie dla firmy Displate, która podobnie jak Youtube łączy kreatywny potencjał swoich użytkowników z potrzebami klientów. Z nadzieją patrzę też na polskie odkrycia w zakresie grafenu czy perowskitów i ogromnie im kibicuję. Jeśli chodzi o polskich innowatorów, to najbardziej podziwiam Marię Skłodowską-Curie za zdobycie dwóch nagród Nobla w dwóch różnych dziedzinach nauki. Marzy mi się jednak, aby w Polsce powstała innowacyjna atmosfera, jaka panuje w Dolinie Krzemowej, gdzie większość ludzi pracuje nad jakąś rewolucyjną koncepcją lub taką planuje, pracując chwilowo w korporacji. Żeby nauczyli się optymistycznego myślenia, przedsiębiorczości i wiary we własne siły. Uważam, że najlepszym na to sposobem byłoby uczynienie książki “Myśl i bogać się” Napoleona Hilla i jej podobnych podstawowymi lekturami, wnikliwie studiowanymi w polskich szkołach na każdym etapie edukacji.

Dawid Kwiecień

O Dawid Kwiecień

Redaktor Forum Przedsiębiorczości w Dzienniku Gazecie Prawnej