Wszystko składa się na elektrony

Instytut Technologii Elektronowej prowadzi badania z zakresu mikroelektroniki, fotoniki i nanotechnologii. To dzięki temu ITE może bezpośrednio uczestniczyć np. w światowych odkryciach w dziedzinie chemii radiacyjnej. O sukcesach i problemach z jakimi borykają się polscy naukowcy mówi Piotr Dumania – dyrektor ITE.

Instytut Technologii Elektronowej skupia się na rozwoju elektroniki. Dlaczego jest to tak istotne?

Najlepszym przykładem jest elektronika samochodowa. Udział elektroniki w pojazdach dynamicznie rośnie. Już teraz jej wartość w samochodzie znacznie przekracza 30 proc. jego kosztów wytwarzania. Nasz problem polega na tym, że w Polsce wszyscy oczekują finalnego produktu, a instytut zajmuje się opracowaniem i wytwarzaniem podzespołów elektronicznych, które takim produktem nie są.

Udało się Państwu nawiązać porozumienie z UM woj. mazowieckiego i powstaje ważny projekt. Na czym ten projekt będzie polegać?

Woj. mazowieckie podjęło decyzję o znacznym dofinansowaniu zakupu sprzętu badawczego dla ITE. W najbliższym czasie podpiszemy umowę i to jest nasz priorytet. To ważne, że w ten sposób doceniono strategiczne znaczenie mikroelektroniki dla rozwoju nowoczesnej gospodarki.

Jakie stanowisko zajmuje państwo jeśli chodzi o rozwój jednostek naukowych w Polsce?

Problem tkwi głównie w skutecznym zaangażowaniu się państwa w finansowanie nauki i realizowanie przyjętej strategii rozwoju. Przykładem mogą być Niemcy, które prowadzą duże projekty i tam Ministerstwo Edukacji i Nauki uruchomiło realizowany przez instytuty program rozwoju mikroelektroniki o budżecie 350 mln euro. Warto jednak podkreślić, iż nawet tam przedsiębiorstwa nie współfinansują jednostek naukowych na wczesnym etapie badawczym prowadzonych przez nie projektów.

Dlaczego tak trudno jest wdrożyć produkt ze sfery nauki do biznesu?

Współpraca sfery badawczej ze sferą produkcyjną nie zawsze i nie wszędzie układa się dobrze. Przedsiębiorcy – szczególnie jeżeli mają inwestować pieniądze – chcą mieć efekt szybko i to w postaci produktów rynkowych. W moim instytucie jest wielu naukowców z różnych dziedzin, którzy znają się np. na fizyce, chemii, nowoczesnych technologiach, jednak nigdy nie będziemy jako naukowcy lepsi od przedsiębiorców w prognozowaniu rynku.

Z których projektów zrealizowanych dotychczas, ITE jest najbardziej dumny?

Najbardziej jestem zadowolony z podjętej kilka lat temu decyzji, by zaistnieć na europejskiej scenie i realizować zaawansowane badania w międzynarodowych konsorcjach w ramach Programów Ramowych UE. ITE był i jest partnerem w 55 takich projektach. Byłoby ich znacznie więcej, ale często warunkiem jest współpraca zespołu naukowego z przedsiębiorstwem z Polski. Tak jak wspomniałem wcześniej, nie zawsze łatwo ją nawiązać. Innym powodem do dumy są opracowane i wytwarzane w ITE detektory promieniowania, stosowane w międzynarodowych badaniach nad transaktynowcami. Wyniki eksperymentów prowadzonych przez czołowe ośrodki światowe, dzięki użyciu detektorów ITE, potwierdziły doświadczalnie prace teoretyczne i doprowadziły do podjęcia decyzji o uznaniu za istniejące i wpisaniu do układu okresowego pierwiastków: 112 nazwanego Copernicium, 114 – Flerovium i ostatnio 117 – Tennessine.